środa, 7 listopada 2012

"Rodzina"


"Rodzina"


Czy byłbyś gotów poświęcić swoje życie dla drugiego człowieka ? 
Nawet, jeśli byś tej osoby nienawidził? Gdyby Cię skrzywdziła?

        1976 roku urodził się mały chłopczyk. Miał cudownie gładką cerę, zielone oczy, drobne nóżki i rączki. Matka bardzo go kochała. Gdy urósł przyjął Komunie Świętą, co niedziele chodził do kościoła, modlił się, a przede wszystkim kochał swoich rodziców, miał do nich szacunek i cenił ich ponad wszystko.
         Chłopiec, pochodził z bogatej, religijnej rodziny. Był zawsze modnie ubrany i gdy tylko zechciał rodzice kupowali mu najlepsze i najdroższe zabawki, o których inne dzieci mogły tylko pomarzyć. Czas mijał, a chłopiec był coraz starszy aż wreszcie dorósł i stał się przystojnym mężczyzną.

         Kły jak u psa, morderczy wzrok. Mężczyzna łapie nóż w swoją ogromną, silną dłoń i celuje w starą, schorowaną matkę. Kobieta ze strachem w oczach nie potrafi nic powiedzieć. Po policzku spływają jej słone łzy. Mężczyzna zamachuje się i uderza matkę w brzuch, a następnie wykonuje kolejne dźgnięcia.Wszystko dzieje się na oczach skrępowanego sznurem ojca. Mężczyzna oblizuje zakrwawiony nóż i rzuca matką na podłogę jak zwierzynę, którą przed chwilą upolował, a na jego twarzy widnieje szyderczy uśmiech, a ojciec trzęsie się ze strachu. Potężne zwierze, wilk, znów poluje na zwierzynę, przestraszoną owieczkę. Zamach i dźgnięcie w serce. Następnie uderzenie w żebro i płuca. Rodzice zostali brutalnie zamordowani, tak jak i inni przypadkowi ludzie.
         Nagle mężczyzna poczuł delikatny dotyk. Mała dziewczynka złapała go za rękę, pełną we krwi. Mężczyzna obrócił się i już zamierzał wykonać uderzenie lecz znieruchomiał. Na wózku siedziała maleńka, piękna istotka o zdeformowanych rękach, nogach i twarzy. W jej oczach widać było ogromną dobroć i współczucie. Dziewczynka wyszeptała swoim cieniutkim głosikiem : -Nie krzywdź już więcej....-, a po jej policzku spłynęła jedna, maleńka łza. Mężczyzna znieruchomiał, a jego oczy były niewyobrażalnie wielkie. Tak, wielkie, że można w nich było ujrzeć głębie, pełną zła i brutalności. Morderca upadł na podłogę i zaczął płakać rzęsistymi łzami. Tak bardzo łkał, nie mogąc przestać, że dziewczynce zrobiło się go żal. Złapała go za policzek i popatrzyła mu prosto w zapłakane oczy. Nagle uniosła się do nieba, a wraz z nią inne dusze.
W oddali słychać było odgłosy syreny policyjnej i pogotowia. 
         Mężczyzna został skrępowany w kajdanki i przewieziony na komisariat policji. Kiedy zamknięto go w celi popełnił samobójstwo podrzynając sobie gardło nożem, a na ścianie napisał krwią :

- Przepraszam.

Czy gdybyś kochał swoich rodziców byłbyś zdolny ich zabić ? Nawet jeśli by Cię kochali ? Jeśli byli by dla ciebie utrapieniem i ciężarem ? Jeśli by byli dla ciebie okrutni i zmarnowali całe Twoje dzieciństwo? Czy byłbyś zdolny do czegoś takiego ? Czy rodzice byli by do tego zdolni ? Czy w ogóle mogli by być dla Ciebie czymś takim jak ciężar ?







8 komentarzy:

  1. Fajny tekst. Daję do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog. Dramatyczny tekst. Bardzo podoba mi się tło blogu.
    Zapraszam też na mój blog
    http://cookiemonster3333.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne opowiadanie, miałam łzy w oczach, gdy czytałam niektóre fragmenty, pisz dalej, bo to jest genialne:D

    OdpowiedzUsuń