wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 2

 

To smutne, kiedy ojciec kocha swoją córkę. Kocha, aż zanadto. To przeobraża się w chorobe. Zaczynają się kłótnie, nie zgooda, bo ojciec jest nad opiekuńczy, aż w końcu zdarza się katastrofa. Katastrofa, która nie jednemu namiesza w życiu.
 

 Szybko znalazłem interesujące mnie książki. Poukładałem je w duży stos i położyłem na stole. Czytałem z ogromnym zainteresowaniem. Od czasu do czasu patrzyłem na dziewczynę, lecz stało się to monotonne, gdyż ona nie zwracała na mnie uwagi. Po dłuższym czasie przestałem się tym interesować i dalej czytałem, czekając aż deszcz przestanie padać. Wkręciłem się na dobre. Wsłuchiwałem się w pukające o parapet krople deszczu, aż w końcu złożyłem ręce i wsadziłem pomiędzy nie głowę. Nie wiedząc nawet kiedy, zasnąłem.
Obudził mnie śmiech. Piękny, zacny, wyrazisty głos, który wprost przenikał w mą dusze. Otworzyłem oczy, dziewczyna o długich włosach i grzywce, zakrywającej oczy, stała na de mną z promiennym uśmiechem. - Obudziłam Cię ? - spytała, a ja patrzyłem onieśmielony jej wdziękiem. Milczałem.
Nic już nie mówiliśmy, stałem i złapałem za jej policzki. Były takie zimne, gładkie. Po woli przeciągnąłem dłoń coraz wyżej i dotknąłem jej włosów. Były delikatne i miłe w dotyku. Nagle dotknąłem jej czoła i odgarnąłem grzywkę do tyłu. Zobaczyłem jej niebieskie, błyszczące oczy. To była ONA.
                                 ***
Na początku jej nie poznałem. Miała zawsze krótkie włosy, była nieco niższa i drobniejsza, miała ciemniejszą cerę. 




Ale to była ona, choć w dłuższych włosach, o bladej cerze, wyższym wzroście, ubrana elegancko, z bardziej kobiecą sylwetką. Była taka piękna, choć przecież nie żyła !